Violetto , będziesz z Diego-po tych słowach zobaczyłam uśmiechniętego Diego,pobladłego Leona i współczujące spojrzenie Cami-To oznacza że ostatnią parą sa Naty i Leon.-zakończył Gregorio.
-A nie mówiłem-powiedział Diego podchodząc do nas.-Będzimy spędzać ze sobą mnóstwo czasu i nic z tym nie zrobicie , bo Gregorio nie zmienia zdania.-spojrzałam na Leona , który chyba miał ochotę , zresztą jak zwykle,przywalić Diego.Zauważyłam , że Naty też nie jest zadowolona z powodu tego że Maxi jest w parze z Larą.
-Violu, możemy zrobić próbę dziś o 16.00?-odwrócilam wzrok od przyjaciołki , Diego jeszcze tu stał.
-Niestety ale nie.O 16.00 idziemy z Violettą do jej domu.-wstrącił Leon.No tak,zapomniałam o tym spotkaniu , Leon ma poznać mojego tatę.Diego przewrócił oczami i odszedł.
-Dobrze, teraz zatańczycie układ , który ćwiczycie.-zaczeliśmy tańczyć-Violetta, ramiona wyżej,wyprostuj się-krzyknął Gregorio.Nie mogłam się skupić , myślałam o Diego i o tym że będe musiała z nim ćwiczyć.
PO ZAJĘCIACH
NATY
Wyszłam że Studio , po czym ruszyłam do mojego domu.Mam 2 godziny na wyszykowanie się na randkę.
Po 20 minutach byłam w domu.Zajrzałam do kuchni.Nalałam sobie soku do szklanki i ruszyłam po schodach do mojego pokoju.Położyłam torbę na łóżku , odstawiłam szklankę na biórko i otworzyłam szafę. Przebierałam w ubraniach , szukając czegoś odpowiedzniego.Nie wiem dlaczego , ale czułam że ta randka będzie magiczna.Założyłam niebieską spódniczkę,białą bluzkę z nadrukiem i zwiewną białą koszulę w centy.
Po chwili usiadłam przed toaletką i poprawiłam sobie makijaż.Podeszłam do komody i uklęklam na podłodze. Poszukałam pod szafką pudełka z moimi ulubionymi butami.Nie było go.Wstałam z podłogi.
-Lena!!!!-moja siostra weszła do pokoju.Na nogach miała MOJE buty.Popatrzyłam na nią złowrogo.
-Co tam?-zapytala Lena , jak gdyby nigdy nic.
-Już ty dobrze wiesz.Oddawaj moje buty!-krzyknęłam.
-Dobrze , ale za godzinę-odparła.
-Nie ma mowy,Masz je oddać teraz.Maxi będzie tu za 20 minut -warknęłam.
-Okey, okey-mruknęła , zdejmując czarne koturny.Odebrałam buty z rąk siostry i załozyłam je na nogi.
LEON
Siedzimy z Maxim u mnie w domu.Niedługo mamy spotkanie z dziewczynami.
-Nie boisz się?-zapytał mój przyjaciel.
-Czego mam się bać?
-Ojca Violetty.
-Ogarnij się.On nie jest chyba taki zły.
-Myśl jak chcesz , ale mam nadzieję że jutro będziesz żywy-zaśmiał się Maxi.On mi czasem działa na nerwy.
Spojrzałem na zegarek.15.40........zaraz zaraz co !!? Mamy 20 minut.
-Maxi , rusz swoje cztery litery i pędem do Naty a ja do Violetty.Mamy 18 minut.
NATY
Zadzwonił dzwonek do drzwi.Lena wycofała się z pokoju.Zgarnęłam z łóżka torebkę.Na korytarzu przejrzałam się jeszcze w lustrze i ruszyłam schodami w dół.Maxi rozmawiał z moją siostrą.Podeszłam do nich.
-Hej-dałam mojemu chłopakowi całusa w policzek-Idziemy?
-Tak-wyszlismy z domu.Maxi złapał mnie za ręke.
-Gdzie tak w ogóle zmierzamy?-zapytałam.Byłam ciekawa.
-Zobaczysz-Maxi skrecił w uliczkę i pociągnął mnie za sobą. Po pół godzinie Maxi zasłonił mi oczy.
Kiedy doszliśmy do celu , chłopak zdjął mi z oczu swoje ręce.Byliśmy w lesie.Ujrzałam............
*****
I jak podoba sie? Mi osobiście tak.Komentujcie ten rozdział i głosujcie w wykreślance .Klaudia
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
czwartek, 28 listopada 2013
niedziela, 24 listopada 2013
Wykreślanka
Hej.Zdecydowaliście że odpada Camila.Kto następny?Głosujcie.
Dodałam rozdział 11.Zapraszam do czytania i komentowania .Pozdrawiam,Klaudia.
Dodałam rozdział 11.Zapraszam do czytania i komentowania .Pozdrawiam,Klaudia.
Rozdział 11 "Razem w parze"
-Tak-odpowiedziałam,a Broduey(teraz tak będę pisać jego imię,bo wcześniej było niepoprawnie)mnie pocałował.Nareszcie odnalazłam swoją miłość.
MAXI
Wyszliśmy z Resto.Każdy poszedł w swoją stronę.Ja złapałem Naty za ręke i ruszyłem do jej domu,by ją odprowadzić.
-Naty, czy ty jesteś zazdrosna o Larę, tak jak powiedział Leon?
-Co?Ja?Nieee-nie uwieżyłem jej.Widać było że nie jest pewna swojej odpowiedzi.
-Nie masz o co być zazdrosna.Kocham ciebie i tylko ciebie.Lara to tylko koleżanka-aby pokazać Naty, że to prawda, pocałowałem ją.Pocałunek był krótki, ale przekazaliśmy nim swoją miłość.
-Jutro o 17.00, po zajęciach przyjdę po ciebie-powiedziałem.
-Gdzie mnie zabierzesz?
-Niespodzianka-pocałowałem moję dziewczynę w policzek na pożegnanie, po czym odszedłem.
NASTĘPNEGO DNIA
FRANCESCA
Weszłam do Studio i zobaczyłam Cami trzymającą za ręke Broduey'a.Nareszcie są razem.Podeszłam do naszych zakochanych.
-Hej.Gratujuję.
-Dzięki-odpowiedzieli oboje na raz.Zauważyłam Marco.Rozmawia z Leonem i Violą.
-Cześć wszystkim-podeszłam do nich.
-Hej.
-Jak tam problemy z Diego?-zapytałam.
-Hm.....wczorraj prawie pobił się z Leonem,czyli nic nowego-zaśmiała się Viola.Zauważyłam Diego zmierzającego w naszą stronę.Nadciąga niebezbieczeństwo.
-Marco, pójdziemy do sali Beto?Chciałabym z tobą pogadać-powiedziałam,ciągnąc przyjaciela za sobą.
LEON
Fran i Marco odeszli, a do nas podszedł Diego.Na sam jego widok robi mi się niedobrze.
-Cześć.Violu,wiesz że będziemy w parze do zaliczenia na następnych zajęciach z Gregorio?-zapytał.
-Co?Skąd ty to możesz wiedzieć?
-To nieistotne.Ważne że będziemy razem pracowali.-na jego twarzy zagościł uśmiech, którego tak nie nawidzę.
-Słuchaj, ja ci nie wierzę-powiedziałem opryskliwie.
-Ja też nie-przytaknęła Viola.
-Dobra, ale zobaczycie jak przydzieli nas Gregorio na zajęciach-odparł i odszedł.
MARCO
-Jak ci się podoba w naszej szkole?-zapytała Fran , gdy tylko weszliśmy do sali muzycznej.
-Jest super.Panuje tutaj taka fajna atmosfera.Na każdym kroku widzę uczniów grających, śpiewających i tańczących.Wszyscy dają się ponieść muzyce.-odpowiedziałem.
-Witaj w świecie Studio-zasmiała sie Francesca.Jak ja kocham ten jej uśmiech.Od dzieciństwa jestem w niej zakochany.Teraz jest doskonały moment aby ją o to poprosić.Zrobiłem wydech.
-Fran,wybierzesz się ze mną na randkę?-nie odezwała się tylko wybigła z sali.Pobiegłem przed Studio, ale nigdzie nie zauważyłem brunetki.O co mogło jej chodzić?
VIOLETTA
Przebrałam się i weszłam do sali tanecznej.Podeszłam do Leona.Zaczęłam się rozgrzewać.
-Myślisz że Diego ma rację?
-Mam nadzieję że nie.-w tym momencie do sali wszedł jak zwykle ponury Gregorio.Popatrzył na nas.
-Dzisiaj przydzielę wam pary,w których za dwa tygodnie przedstawicie swoją choreografię.Chciałbym też powitać Tomasa.-chłopak pomachał nauczycielowi-Jaka szkoda ze wróciłeś-ciągnął dalej Greogorio.
-Też mi miło pana widzieć-mruknął Tomas.
-Wracając do naszego zadania-zaczął nauczyciel-Lara jesteś z Maxim.Ludmiła ty z Federico,Camila z Broduey'em,Tomas z Francescą,której z niewiadomego powodu nie ma.-popatrzyłam wyczekująco na Leona.Zostaliśmy my,Diego i Naty.-Violetto będziesz z........
******
Z kim będzie Viola w parze?Diego czy Leon? Dziękuje za komentarze pod poprzednimi postami.Mam nadzieję że ten rozdział też skomntujecie.Klaudia
MAXI
Wyszliśmy z Resto.Każdy poszedł w swoją stronę.Ja złapałem Naty za ręke i ruszyłem do jej domu,by ją odprowadzić.
-Naty, czy ty jesteś zazdrosna o Larę, tak jak powiedział Leon?
-Co?Ja?Nieee-nie uwieżyłem jej.Widać było że nie jest pewna swojej odpowiedzi.
-Nie masz o co być zazdrosna.Kocham ciebie i tylko ciebie.Lara to tylko koleżanka-aby pokazać Naty, że to prawda, pocałowałem ją.Pocałunek był krótki, ale przekazaliśmy nim swoją miłość.
-Jutro o 17.00, po zajęciach przyjdę po ciebie-powiedziałem.
-Gdzie mnie zabierzesz?
-Niespodzianka-pocałowałem moję dziewczynę w policzek na pożegnanie, po czym odszedłem.
NASTĘPNEGO DNIA
FRANCESCA
Weszłam do Studio i zobaczyłam Cami trzymającą za ręke Broduey'a.Nareszcie są razem.Podeszłam do naszych zakochanych.
-Hej.Gratujuję.
-Dzięki-odpowiedzieli oboje na raz.Zauważyłam Marco.Rozmawia z Leonem i Violą.
-Cześć wszystkim-podeszłam do nich.
-Hej.
-Jak tam problemy z Diego?-zapytałam.
-Hm.....wczorraj prawie pobił się z Leonem,czyli nic nowego-zaśmiała się Viola.Zauważyłam Diego zmierzającego w naszą stronę.Nadciąga niebezbieczeństwo.
-Marco, pójdziemy do sali Beto?Chciałabym z tobą pogadać-powiedziałam,ciągnąc przyjaciela za sobą.
LEON
Fran i Marco odeszli, a do nas podszedł Diego.Na sam jego widok robi mi się niedobrze.
-Cześć.Violu,wiesz że będziemy w parze do zaliczenia na następnych zajęciach z Gregorio?-zapytał.
-Co?Skąd ty to możesz wiedzieć?
-To nieistotne.Ważne że będziemy razem pracowali.-na jego twarzy zagościł uśmiech, którego tak nie nawidzę.
-Słuchaj, ja ci nie wierzę-powiedziałem opryskliwie.
-Ja też nie-przytaknęła Viola.
-Dobra, ale zobaczycie jak przydzieli nas Gregorio na zajęciach-odparł i odszedł.
MARCO
-Jak ci się podoba w naszej szkole?-zapytała Fran , gdy tylko weszliśmy do sali muzycznej.
-Jest super.Panuje tutaj taka fajna atmosfera.Na każdym kroku widzę uczniów grających, śpiewających i tańczących.Wszyscy dają się ponieść muzyce.-odpowiedziałem.
-Witaj w świecie Studio-zasmiała sie Francesca.Jak ja kocham ten jej uśmiech.Od dzieciństwa jestem w niej zakochany.Teraz jest doskonały moment aby ją o to poprosić.Zrobiłem wydech.
-Fran,wybierzesz się ze mną na randkę?-nie odezwała się tylko wybigła z sali.Pobiegłem przed Studio, ale nigdzie nie zauważyłem brunetki.O co mogło jej chodzić?
VIOLETTA
Przebrałam się i weszłam do sali tanecznej.Podeszłam do Leona.Zaczęłam się rozgrzewać.
-Myślisz że Diego ma rację?
-Mam nadzieję że nie.-w tym momencie do sali wszedł jak zwykle ponury Gregorio.Popatrzył na nas.
-Dzisiaj przydzielę wam pary,w których za dwa tygodnie przedstawicie swoją choreografię.Chciałbym też powitać Tomasa.-chłopak pomachał nauczycielowi-Jaka szkoda ze wróciłeś-ciągnął dalej Greogorio.
-Też mi miło pana widzieć-mruknął Tomas.
-Wracając do naszego zadania-zaczął nauczyciel-Lara jesteś z Maxim.Ludmiła ty z Federico,Camila z Broduey'em,Tomas z Francescą,której z niewiadomego powodu nie ma.-popatrzyłam wyczekująco na Leona.Zostaliśmy my,Diego i Naty.-Violetto będziesz z........
******
Z kim będzie Viola w parze?Diego czy Leon? Dziękuje za komentarze pod poprzednimi postami.Mam nadzieję że ten rozdział też skomntujecie.Klaudia
czwartek, 21 listopada 2013
Rozdział 10 "Też cię kocham"
Zobaczyłam tam Leona , Maxiego , Broadwaya , Andresa i Tomasa.Gdy tylko go zobaczyłam rzuciłam mu się na szyję.Przed wyjazdem do Hiszpani Tomas , uświadomił sobie że kocha mnie tylko jak siostrę.
Przestał rywalizować z Leonem, a nawet sie zaprzyjaźnili.Oderwałam się od chłopaka. Moje przyjaciółki po koleji go przytulały na przywitanie.
-Super że wróciłeś , ale co cię do tego skłoniło?-zapytałam.
-Bardzo tęskniłem za wami , Studiem i Buenos Aires. Moi rodzice musieli zostać w Hiszpani , ale ja będę mieszkał z dziadkami-odpowiedział brunet-Zauważyłem że mamy w Studio nowych uczniów.Powiecie jak mają na imię?
-No więc , jest taki debil imieniem Diego-Leon podszedł do Tomasa-Nie radziłbym ci się z nim zadawać.
-Ten Diego jest tu od paru godzin a już zalazł ci za skórę.Zapewne podrywał Violę-zaśmiał się Tomas.-Kto jeszcze do nas doszedł?
-Taka jedna Lara.Najlepiej trzymaj się od niej na kilometr, bo inaczej będzie do ciebie robiła maślane oczka i będziesz na każde jej zawolanie-Przy tych słowach Naty popatrzyła wściekle na Maxiego.
-Jest też super słodki Federico-rozmażyła się Ludmi.
-Niech mi ktoś teraz powie że Lu nie zakochała się w Fede-westchnęła Cami.
-Dobra do rzeczy.Ostatni z nowych to Marco-powiedział Broadway-Wydaje sie super.
-No bo on jest super.Znam go od dzieciństwa-odezwała się Fran.
-Widzę że dużo mnie ominęło-Tomas zagwiazdał.-Tęskniłem za wszystkimi oprócz Gregorio.Jak sobie pomyśle ze znou się będzie na mnie wyżywał, to odechciewa mi się tańczyć-wszyscy się zaśmiali.
GODZINĘ PÓŹNIEJ
NATY
Właśnie skończyły się zajęcia z Pablo.Zbierałam swoje rzeczy , kiedy poczułam czyjeś ręce na ramineniu.Odwróciłam sie , za mną stał Maxi.
-Idziemy na spacer?-zapytał.Podeszli do nas Leon,Viola,Fran i Marco.
-A może zamiast tego pójdziemy wszyscy na koktajl-zaproponowałam.Przykaciele pokiwali głowami.
-Hej Maxi.Mógłbyś pomo mi z tą piosenką od Angie?-usłyszeliśmy Larę.Stanęla obok mojego chłopaka i uśmiechnęla się do niego.Uhh jak ona mnie wkurza.
-Sorry, ale on idzie z nami do baru-powiedzialam łapiąc Maxiego za ręke.
-Jestem tu nowa i ktoś musi mi pomóc-warknęła Lara.
-To znajdź kogoś innego do pomocy, a odpuść Maxiemu-rzuciłam.
-Widzę że Naty zazdrosna-zaśmiał sie Leon.-Wyluzuj i daj chłopakowi trohę wolności-spojrzałam na Leona gniewnie.
-Jeszce chwila ,a bęziesz miał na twarzy wielkiego sińca, Verdas-teraz to jestem wkurzona.Maxi przeniósł wzrok na Larę.
-Przepraszam ale umowiłem się z Naty-powiedział.Dziewczyna popatrzyła na nas wsystkich i odeszła.
-Pantoflarz-powiedział Leon.
- Leon nie gadaj tylko znajdź mi Angie-odezwała się Viola.
-Jane skarbie.
-Pantoflarz-powiedzial Maxi, uśmiechając się.
-No fajnie tu u was -powiedział Marco.
CAMILA
Podeszłam do mojej szfki i zobaczyłam liścik.Otworzyłam kopertę i zaczęłam czytać treść:
Kochana Cami!
Piszę do ciebie list, bo pewnie nie chciałabyś ze mną rozmawiać.Wtedy na ślubie nie pocałowałem cię przypadkowo.Od pewnego czasu się w tobie kocham.Powiedziałem ci to , ale ty uciekłaś.Kocham cię.Kocham twój uśmiech,twoje oczy,twój wybuchowy temperament, twój głos i twoje piękne rude włosy.
Wiem że dostrzegasz mnie tylko jako przyjaciela, jednak chciałemżebyś o tym wiedziała.
Broadway
P S.Przepraszam za tamten pocałunek.
Włożyłam list do koperty.On mnie kocha.Jak mogłam wtedy uciec?Schowałam kopertę do szafki.Już chciałam iść, kiedy przed oczmi stanął mi Broadway.Tatychmiast sie do niego przytuliłam.
-Też cię kocham-wyszeptałam.Chłopak odsunął się i spojrzał mi w oczy.
-Naprawde?-pokiwałam głowa na "tak'.
-W takim razie, zostaniesz moją dziewczyną?
********
Kolejny rozdział.Mam nadzieję że się podoba.Wrócił Tomas.Czy Cami będzie z Broadwayem?Zobaczycie.Na razie przypominam Że bawimy się w wykreślankę.Zachecam do głosowania.Klaudia
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
Przestał rywalizować z Leonem, a nawet sie zaprzyjaźnili.Oderwałam się od chłopaka. Moje przyjaciółki po koleji go przytulały na przywitanie.
-Super że wróciłeś , ale co cię do tego skłoniło?-zapytałam.
-Bardzo tęskniłem za wami , Studiem i Buenos Aires. Moi rodzice musieli zostać w Hiszpani , ale ja będę mieszkał z dziadkami-odpowiedział brunet-Zauważyłem że mamy w Studio nowych uczniów.Powiecie jak mają na imię?
-No więc , jest taki debil imieniem Diego-Leon podszedł do Tomasa-Nie radziłbym ci się z nim zadawać.
-Ten Diego jest tu od paru godzin a już zalazł ci za skórę.Zapewne podrywał Violę-zaśmiał się Tomas.-Kto jeszcze do nas doszedł?
-Taka jedna Lara.Najlepiej trzymaj się od niej na kilometr, bo inaczej będzie do ciebie robiła maślane oczka i będziesz na każde jej zawolanie-Przy tych słowach Naty popatrzyła wściekle na Maxiego.
-Jest też super słodki Federico-rozmażyła się Ludmi.
-Niech mi ktoś teraz powie że Lu nie zakochała się w Fede-westchnęła Cami.
-Dobra do rzeczy.Ostatni z nowych to Marco-powiedział Broadway-Wydaje sie super.
-No bo on jest super.Znam go od dzieciństwa-odezwała się Fran.
-Widzę że dużo mnie ominęło-Tomas zagwiazdał.-Tęskniłem za wszystkimi oprócz Gregorio.Jak sobie pomyśle ze znou się będzie na mnie wyżywał, to odechciewa mi się tańczyć-wszyscy się zaśmiali.
GODZINĘ PÓŹNIEJ
NATY
Właśnie skończyły się zajęcia z Pablo.Zbierałam swoje rzeczy , kiedy poczułam czyjeś ręce na ramineniu.Odwróciłam sie , za mną stał Maxi.
-Idziemy na spacer?-zapytał.Podeszli do nas Leon,Viola,Fran i Marco.
-A może zamiast tego pójdziemy wszyscy na koktajl-zaproponowałam.Przykaciele pokiwali głowami.
-Hej Maxi.Mógłbyś pomo mi z tą piosenką od Angie?-usłyszeliśmy Larę.Stanęla obok mojego chłopaka i uśmiechnęla się do niego.Uhh jak ona mnie wkurza.
-Sorry, ale on idzie z nami do baru-powiedzialam łapiąc Maxiego za ręke.
-Jestem tu nowa i ktoś musi mi pomóc-warknęła Lara.
-To znajdź kogoś innego do pomocy, a odpuść Maxiemu-rzuciłam.
-Widzę że Naty zazdrosna-zaśmiał sie Leon.-Wyluzuj i daj chłopakowi trohę wolności-spojrzałam na Leona gniewnie.
-Jeszce chwila ,a bęziesz miał na twarzy wielkiego sińca, Verdas-teraz to jestem wkurzona.Maxi przeniósł wzrok na Larę.
-Przepraszam ale umowiłem się z Naty-powiedział.Dziewczyna popatrzyła na nas wsystkich i odeszła.
-Pantoflarz-powiedział Leon.
- Leon nie gadaj tylko znajdź mi Angie-odezwała się Viola.
-Jane skarbie.
-Pantoflarz-powiedzial Maxi, uśmiechając się.
-No fajnie tu u was -powiedział Marco.
CAMILA
Podeszłam do mojej szfki i zobaczyłam liścik.Otworzyłam kopertę i zaczęłam czytać treść:
Kochana Cami!
Piszę do ciebie list, bo pewnie nie chciałabyś ze mną rozmawiać.Wtedy na ślubie nie pocałowałem cię przypadkowo.Od pewnego czasu się w tobie kocham.Powiedziałem ci to , ale ty uciekłaś.Kocham cię.Kocham twój uśmiech,twoje oczy,twój wybuchowy temperament, twój głos i twoje piękne rude włosy.
Wiem że dostrzegasz mnie tylko jako przyjaciela, jednak chciałemżebyś o tym wiedziała.
Broadway
P S.Przepraszam za tamten pocałunek.
Włożyłam list do koperty.On mnie kocha.Jak mogłam wtedy uciec?Schowałam kopertę do szafki.Już chciałam iść, kiedy przed oczmi stanął mi Broadway.Tatychmiast sie do niego przytuliłam.
-Też cię kocham-wyszeptałam.Chłopak odsunął się i spojrzał mi w oczy.
-Naprawde?-pokiwałam głowa na "tak'.
-W takim razie, zostaniesz moją dziewczyną?
********
Kolejny rozdział.Mam nadzieję że się podoba.Wrócił Tomas.Czy Cami będzie z Broadwayem?Zobaczycie.Na razie przypominam Że bawimy się w wykreślankę.Zachecam do głosowania.Klaudia
KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ
wtorek, 19 listopada 2013
Wykreślanka
Hej. Przykro mi że nie skomentowaliście 9 rozdziału.Mimo tego dodaje wykreślankę z dziewczynami z serialu. Piszcie w komentarzach kto pierwszy odpada.Klaudia
sobota, 16 listopada 2013
Rozdział 9 "Problemy z facetami"
Ostatnia weszła Lara. Spojrzałem na Naty, która właśnie zacisnęła pięści.
-Kochani to jest Diego.-powiedział Pablo.Diego uśmiechnął się do Violetty, która trzymała mnie za ręke.
-A to jest Marco-Antonio wskazał na drugiego chłopaka. To jego Fran pożera wzrokiem.
-Dołączył do nas też Federico- Pablo poklepał szatyna, na którego z kolei gapiła się Ludmi.Te dziewczyny.
-Ostatnia jest Lara-odezwała się Angie.
-Dzieciaki wprowadźcie nowych kolegów w świat naszego Studio-zarządził Antonio i wyszedł z pozostałymi nauczycielami z auli.
-Marco!!-krzyknęła Francesca i rzuciła się nowemu na szyje.
-Hej Fran. Dawno się nie widzieliśmy-odparł chłopak.
-Cześć Violu-podszedł do nas ten cały Federico. Violetta przytuliła go.
-Hej Fede-moja dziewczyna po chwili odkleiła się do niego i napotkała moje pytające spojrzenie-To mój chłopak Leon , a to jest mój kuzyn Federico-przedstawiła nas.Całe szczęście to tylko kuzyni.
-Miło poznać-rzuciłem i uścisnąłem ręke Federico.Uśmiechnął się. Podszedł do nas Diego.
-Leon!Jak widzisz dostałem się.Twoje życzenie nie spełniło się-powiedział.
-Kto to jest?-zapytał Fede.
-To jest Diego który....
-Właśnie sobie idzie-dokończyłem za Violettę.Brunet odszedł nie przestając się gapić na dziewczynę.
-Chodź oprowadzę cię po Studio-zaproponowała Viola swojemu kuzynowi.Oboje wyszli. Podeszła do mnie Naty.
-Pewna nowa osoba w naszej szkole zepsuła mi właśnie dzień-odparła wściekła patrząc na Larę gadającą z Maxim.
-Mi też-popatrzyłem na Diego.
FRANCESCA
Nie wieżę że Marco tu jest!Był moim sąsiadem jeszcze we Włoszech. Bardzo się przyjaźniliśmy.
-Dziewczyny idziemy na koktajl?-zapytałam Violę , Naty i Ludmi. Pokiwały głowami.Wyszłyśmy ze Studio i ruszyłyśmy w stronę baru mojego brata. Na miejscu usiadłyśmy przy stoliku.
-Pogadajmy o chłopakach-zaproponowałam. Violetta jękneła.
-Mam Leona ,który jest zazdrosny o Diego, który z kolei nie chce się ode mnie odczepić.Teraz przyjechał jeszcze mój kuzyn Federico, którego muszę oprowadzić po mieście-wymamrotała.
-To Federico to twój kuzyn?-Ludmiła się rozpromieniła.Violetta przytaknęła.
-Lara za to cały czas mizdrzy się do MOJEGO Maxiego.-warknęła Naty.
-Z tego co widzę to ta Lara chce ci odbić chłopaka. Musisz coś zrobić albo go stracisz-powiedziała Lu.
-Wywołaj w niej zazdrość-mruknęła Cami dosiadając się do nas.Była jakaś dziwna.
-Co się stało?-zapytała Fran.
-Wczoraj na ślubie Broadway mnie pocałował i wyznał że mu się podobam.-zaczęła Camila-Ja uciekłam.
-Dziewczyno zwariowałaś?!-krzyknęłam-Doradzasz nam w sprawach sercowych a sama nie masz odwagi przyznać się do miłości.
-Możemy nie gadać o mnie?-zapytała Cami.-Gadaj o co chodzi z Marco.
-Yyy...Marco to mój sąsiad z Włoch.Znamy się od dziecka , a ja od początku się w nim kocham.-odparłam i na chwilę się zamyśliłam-Już wiem.Diego wydawał mi się znajomy. Przypomniałam sobie że widziałam go kiedyś pod domem Marco. Są kuzynami-powiedziałam chcąc zmienić temat.
-To Marco też jest takim kretynem jak Diego?-zapytała Viola.
-Z tego co wiem to nie.Marco nie lubi za bardzo Diego , mimo że są kuzynami.
-Dlaczego nie wyznasz Marco że się w nim bujasz od dzieciństwa?-Naty zapytała znów odchodząc od tematu.
-On ma dziewczynę-wyrzuciłam.
-Podsumujmy.Ja mam kłopot z Maxim i lepiącą się do niego Larą, Viola z Diego, Fran ma kłopot z Maro,Camila z Broadwayem,a Ludmi zakochała się w Federico-Naty westchnęła-Wszystkie mamy problem z facetami.
-Tak dla jasności,ja nie zakochałam się w Federico-szepnęła Ludmiła.
-Ta jasne-mruknęłyśmy chórem.Zadzwonił telefon Cami.Dziewczyna odebrała.
-Halo?Dobrze zaraz będziemy.-rozłączyła się-Mamy iść do Studio.
VIOLETTA-STUDIO
Weszłyśmy do szkoły i skierowałyśmy się do sali tanecznej.Zobaczyłam tam Leona, Maxiego , Broadwaya, Andresa i ..........
*******
Sorry że taki krótki.Następny będzie dłuższy. Kogo jeszcze zobaczyła Viola? Obstawiajcie w komentarzach.I jeszce jedno pytanie.Macie ochotę na zabawę? KOMENTUJCIE.Klaudia
-Kochani to jest Diego.-powiedział Pablo.Diego uśmiechnął się do Violetty, która trzymała mnie za ręke.
-A to jest Marco-Antonio wskazał na drugiego chłopaka. To jego Fran pożera wzrokiem.
-Dołączył do nas też Federico- Pablo poklepał szatyna, na którego z kolei gapiła się Ludmi.Te dziewczyny.
-Ostatnia jest Lara-odezwała się Angie.
-Dzieciaki wprowadźcie nowych kolegów w świat naszego Studio-zarządził Antonio i wyszedł z pozostałymi nauczycielami z auli.
-Marco!!-krzyknęła Francesca i rzuciła się nowemu na szyje.
-Hej Fran. Dawno się nie widzieliśmy-odparł chłopak.
-Cześć Violu-podszedł do nas ten cały Federico. Violetta przytuliła go.
-Hej Fede-moja dziewczyna po chwili odkleiła się do niego i napotkała moje pytające spojrzenie-To mój chłopak Leon , a to jest mój kuzyn Federico-przedstawiła nas.Całe szczęście to tylko kuzyni.
-Miło poznać-rzuciłem i uścisnąłem ręke Federico.Uśmiechnął się. Podszedł do nas Diego.
-Leon!Jak widzisz dostałem się.Twoje życzenie nie spełniło się-powiedział.
-Kto to jest?-zapytał Fede.
-To jest Diego który....
-Właśnie sobie idzie-dokończyłem za Violettę.Brunet odszedł nie przestając się gapić na dziewczynę.
-Chodź oprowadzę cię po Studio-zaproponowała Viola swojemu kuzynowi.Oboje wyszli. Podeszła do mnie Naty.
-Pewna nowa osoba w naszej szkole zepsuła mi właśnie dzień-odparła wściekła patrząc na Larę gadającą z Maxim.
-Mi też-popatrzyłem na Diego.
FRANCESCA
Nie wieżę że Marco tu jest!Był moim sąsiadem jeszcze we Włoszech. Bardzo się przyjaźniliśmy.
-Dziewczyny idziemy na koktajl?-zapytałam Violę , Naty i Ludmi. Pokiwały głowami.Wyszłyśmy ze Studio i ruszyłyśmy w stronę baru mojego brata. Na miejscu usiadłyśmy przy stoliku.
-Pogadajmy o chłopakach-zaproponowałam. Violetta jękneła.
-Mam Leona ,który jest zazdrosny o Diego, który z kolei nie chce się ode mnie odczepić.Teraz przyjechał jeszcze mój kuzyn Federico, którego muszę oprowadzić po mieście-wymamrotała.
-To Federico to twój kuzyn?-Ludmiła się rozpromieniła.Violetta przytaknęła.
-Lara za to cały czas mizdrzy się do MOJEGO Maxiego.-warknęła Naty.
-Z tego co widzę to ta Lara chce ci odbić chłopaka. Musisz coś zrobić albo go stracisz-powiedziała Lu.
-Wywołaj w niej zazdrość-mruknęła Cami dosiadając się do nas.Była jakaś dziwna.
-Co się stało?-zapytała Fran.
-Wczoraj na ślubie Broadway mnie pocałował i wyznał że mu się podobam.-zaczęła Camila-Ja uciekłam.
-Dziewczyno zwariowałaś?!-krzyknęłam-Doradzasz nam w sprawach sercowych a sama nie masz odwagi przyznać się do miłości.
-Możemy nie gadać o mnie?-zapytała Cami.-Gadaj o co chodzi z Marco.
-Yyy...Marco to mój sąsiad z Włoch.Znamy się od dziecka , a ja od początku się w nim kocham.-odparłam i na chwilę się zamyśliłam-Już wiem.Diego wydawał mi się znajomy. Przypomniałam sobie że widziałam go kiedyś pod domem Marco. Są kuzynami-powiedziałam chcąc zmienić temat.
-To Marco też jest takim kretynem jak Diego?-zapytała Viola.
-Z tego co wiem to nie.Marco nie lubi za bardzo Diego , mimo że są kuzynami.
-Dlaczego nie wyznasz Marco że się w nim bujasz od dzieciństwa?-Naty zapytała znów odchodząc od tematu.
-On ma dziewczynę-wyrzuciłam.
-Podsumujmy.Ja mam kłopot z Maxim i lepiącą się do niego Larą, Viola z Diego, Fran ma kłopot z Maro,Camila z Broadwayem,a Ludmi zakochała się w Federico-Naty westchnęła-Wszystkie mamy problem z facetami.
-Tak dla jasności,ja nie zakochałam się w Federico-szepnęła Ludmiła.
-Ta jasne-mruknęłyśmy chórem.Zadzwonił telefon Cami.Dziewczyna odebrała.
-Halo?Dobrze zaraz będziemy.-rozłączyła się-Mamy iść do Studio.
VIOLETTA-STUDIO
Weszłyśmy do szkoły i skierowałyśmy się do sali tanecznej.Zobaczyłam tam Leona, Maxiego , Broadwaya, Andresa i ..........
*******
Sorry że taki krótki.Następny będzie dłuższy. Kogo jeszcze zobaczyła Viola? Obstawiajcie w komentarzach.I jeszce jedno pytanie.Macie ochotę na zabawę? KOMENTUJCIE.Klaudia
wtorek, 12 listopada 2013
Rozdział 8 "Pocałunek"
Kiedy doszłam do umówionego miejsca zamiast szatyna zobaczyłam Maxiego i Naty (zaskoczeni?), którzy siedzieli na ławce, trzymali się za ręce i rozmawiali.No tak,oni też mają randkę. Ale gdzie jest Leon?Podeszłam do przyjaciół.
-Hej.
-Violu, co ty tu robisz?-zapytała Naty-Miałaś być na randce z Leonem.
-No właśnie miał tu na mnie czekać-powiedziałam zmartwiona-Byliśmy umówieni o 14, a jest 14.15.
-Zadzwonię do niego- Maxi wstał i odszedł kawałek, aby porozmawiać.Przyszedł , po upłynięciu minuty.
-Leon powiedział że niespodziewanie musiał iść na tor.Za pół godziny ma ważny wyścig.
-Mógł mnie powiadomić-odezwałam się.
-Mówił że dzwonił do ciebie Violu, ale ty nie odbierałaś-wyciągnęłam telefon .No tak rozładował się.
-Skoro to ważny wyścig to może pójdziemy pokibicować Leonowi?- Naty wpadła na dobry pomysł.
-Ok-odpowiedzieliśmy.
PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ-TOR
Zdążyliśmy akurat na początek wyścigu.Nagle podeszła do nas jakaś szatynka. Uśmiechnęła się do Maxiego.
-Cześć-zwróciła się do chłopaka.
-O...hej-odpowiedział niepewnie. Naty popatrzyła krzywo na dziewczynę .Odchrząknełam.
-Przedstawisz nas?-spytałam.
-Okej.Dziewczyny to jest Lara.Tutejszy spec od motorów.Lara to jest dziewczyna Leona -Violetta.A ta czarnowłosa piękność to Naty moja dziewczyna.-kiwnęłyśmy sobie głowami.
-Nie jestem dziewczyną Leona.....jeszcze-powiedziałam ściskając ręke Lary.Uśmiechnęła się.
-Myślę że wkrótce będziecie parą.Leon za każdym razem kiedy przychodzi na trening gada jaka to jesteś cudowna-czułam że moją twarz oblewa rumieniec.Odeszłam kawałek,aby popatrzyć na chłopaka.
Jechał jako trzeci.Obejrzałam się za siebie. Lara stale uśmiechała się do Maxiego.Naty chyba też to zauważyła, bo patrzyła na nią złowrogo.
PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ
MAXI
Przed chwilą skończył się wyścig.Leon zajął drugie miejsce.Podszedł do Violi i mocno ja przytulił.
-Przepraszam że nie przyszedłem, ale dzień się jeszcze nie skończył.Możemy iść na tę randkę-powiedział. Violka przytknęła.Nasi przyjaciele poszli ,a ja złapałem Naty za ręke i ruszyliśmy w stronę kina, na naszą niedokończoną randkę.
LEON
Dochodzi godzina 20.00.Nadal jesteśmy z Violą na randce.Byliśmy w restauracji.Teraz spacerujemy po parku.Usiedliśmy na ławce.Dobra Verdas,czas to z siebie wyrzucić-pomyślałem.
-Violetto chciałbym ci o czymś powiedzieć.
-Dobrze.
-Wiesz,jesteśmy przyjaciółmi, ale ja czuje do ciebie coś więcej.Spodobałaś mi się od pierwszego spojrzenia.
Za każdym razem kiedy cię widzę , czuje coś czego nie czułem przy żadnej dziewczynie.Kocham cię-otworzyła usta , a kiedy miała zacząć mówić pocałowałem ją.Myślałem że mnie odepchnie, ale ona oddała mój pocałunek.
-Hej.
-Violu, co ty tu robisz?-zapytała Naty-Miałaś być na randce z Leonem.
-No właśnie miał tu na mnie czekać-powiedziałam zmartwiona-Byliśmy umówieni o 14, a jest 14.15.
-Zadzwonię do niego- Maxi wstał i odszedł kawałek, aby porozmawiać.Przyszedł , po upłynięciu minuty.
-Leon powiedział że niespodziewanie musiał iść na tor.Za pół godziny ma ważny wyścig.
-Mógł mnie powiadomić-odezwałam się.
-Mówił że dzwonił do ciebie Violu, ale ty nie odbierałaś-wyciągnęłam telefon .No tak rozładował się.
-Skoro to ważny wyścig to może pójdziemy pokibicować Leonowi?- Naty wpadła na dobry pomysł.
-Ok-odpowiedzieliśmy.
PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ-TOR
Zdążyliśmy akurat na początek wyścigu.Nagle podeszła do nas jakaś szatynka. Uśmiechnęła się do Maxiego.
-Cześć-zwróciła się do chłopaka.
-O...hej-odpowiedział niepewnie. Naty popatrzyła krzywo na dziewczynę .Odchrząknełam.
-Przedstawisz nas?-spytałam.
-Okej.Dziewczyny to jest Lara.Tutejszy spec od motorów.Lara to jest dziewczyna Leona -Violetta.A ta czarnowłosa piękność to Naty moja dziewczyna.-kiwnęłyśmy sobie głowami.
-Nie jestem dziewczyną Leona.....jeszcze-powiedziałam ściskając ręke Lary.Uśmiechnęła się.
-Myślę że wkrótce będziecie parą.Leon za każdym razem kiedy przychodzi na trening gada jaka to jesteś cudowna-czułam że moją twarz oblewa rumieniec.Odeszłam kawałek,aby popatrzyć na chłopaka.
Jechał jako trzeci.Obejrzałam się za siebie. Lara stale uśmiechała się do Maxiego.Naty chyba też to zauważyła, bo patrzyła na nią złowrogo.
PÓŁ GODZINY PÓŹNIEJ
MAXI
Przed chwilą skończył się wyścig.Leon zajął drugie miejsce.Podszedł do Violi i mocno ja przytulił.
-Przepraszam że nie przyszedłem, ale dzień się jeszcze nie skończył.Możemy iść na tę randkę-powiedział. Violka przytknęła.Nasi przyjaciele poszli ,a ja złapałem Naty za ręke i ruszyliśmy w stronę kina, na naszą niedokończoną randkę.
LEON
Dochodzi godzina 20.00.Nadal jesteśmy z Violą na randce.Byliśmy w restauracji.Teraz spacerujemy po parku.Usiedliśmy na ławce.Dobra Verdas,czas to z siebie wyrzucić-pomyślałem.
-Violetto chciałbym ci o czymś powiedzieć.
-Dobrze.
-Wiesz,jesteśmy przyjaciółmi, ale ja czuje do ciebie coś więcej.Spodobałaś mi się od pierwszego spojrzenia.
Za każdym razem kiedy cię widzę , czuje coś czego nie czułem przy żadnej dziewczynie.Kocham cię-otworzyła usta , a kiedy miała zacząć mówić pocałowałem ją.Myślałem że mnie odepchnie, ale ona oddała mój pocałunek.
Po minucie oderwaliśmy się od siebie.Popatrzyłem na nią , myśląc że Violetta się zdenerwuje, ale ona się uśmiechnęła.
-Też cię kocham-wiedziałem że mnie odrzuci....zaraz zaraz czy ona powiedziała "kocham cię"?Nie wierzę.
-Violetto Castillo czy uczynisz mi ten zaszczyt i zostaniesz moją dziewczyną?- ukląkłem przed nią.Popatrzyła na mnie poważnie, ale po chwili wybuchnęła śmiechem.Dziewczyna, którą kocham właśnie mnie wyśmiała.
-Oczywiście że tak nie musisz klękać-ulżyło mi.Wstałem, złapałem "moją dziewczynę" za ręke i odprowadziłem do domu. Następnego dnia w Studio nauczyciele zwołali zebranie w auli.Właśnie weszli.
-Chciałbym wam przedstawić nowych uczniów-powiedział.Do auli wszedł Diego.Jeszce tego tu brakowało.
Za nim weszli jacyś chłopaki.Na pierwszego gapiła się Fran, a na drugiego Ludmiła.Ostatnia weszła.......
*******
Kto wszedł do sali jako ostatni?Piszcie w komentarzach.Przepraszam z góry za jakiekolwiek błędy.Klaudia
piątek, 8 listopada 2013
Rozdział 7 "Szykowanie"
Usłyszałam za plecami głos Diego. Dlaczego on zawsze musi pojawiać się wtedy kiedy nie jest potrzebny?
-Czego chcesz?-zapytał lekko zdenerwowany Leon.
-Przyszedłem się zapisać na egzaminy wstępne do Studio-powiedział brunet z tym swoim głupim uśmiechem.
-Miejmy nadzieję że się dostaniesz- te słowa Leon wypowiedział z sarkazmem.
-Dziękuje za wsparcie- Diego znowu się uśmiechnął i odszedł.Spojrzałam na Leona.
-Wyjdziemy dziś gdzieś razem?-zapytał.
-Masz na myśli randkę?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.Chciałabym aby to było coś więcej niż tylko przyjacielskie spotkanie.
-Jeśli chcesz-zaczął-To kino i pizza?
-Jasne.
NASTĘPNEGO DNIA
NATY
Idziemy z Maxim do Studio.Po zajęciach udajemy się do szpitala,gdzie zdejmą mojemu chłopakowi gips.'Mojemu chłopakowi" jak to fajnie brzmi.Weszliśmy do sali Beto.
-Powiemy reszcie że jesteśmy parą?-zapytałam.
-Nie. Po co? Żeby Cami zadręczała cię pytaniami typu "Czy się całowaliście?", "Wyznał ci swoje uczucia czy ty zrobiłaś to pierwsza?, "Byliście już na randce?" -Maxi naśladował Camilę.-A propos .Wybrałabyś się ze mną na randkę?
-Oczywiście-powiedziałam i pocałowałam go w usta.Maxi odwzajemnił pocałunek.Nagle usłyszeliśmy znajomy głos za drzwiami.Maxi oderwał się ode mnie.Uśmiechnął się i otworzył drzwi.Cami, Fran,Broadway i Ludmi polecieli na podłogę.
-Zgaduje że był to kolejny pomysł Cami-zaśmiał się Maxi i pomógł wstać dziewczynom.
-Teraz już sobie nie poudajecie że nie jesteście razem- powiedziała Lud.
-Naty przychodzisz jutro do mnie i pomagasz mi się przygotować na ślub kuzynki Broadwaya- to nie było pytanie, ale kiwnęłam głową w stronę Cami.
-Wy też macie randkę?-zapytał Maxi.
-NIE.Cami idzie ze mną jako przyjaciółka-odpowiedział Broadway.Zauważyłam że moja przyjaciółka posmutniała.
-Chodźmy na zajęcia-odezwała się milcząca dotąd Fran.
NASTĘPNEGO DNIA
CAMILA
Weszłyśmy z Naty do mojego domu.Zadzwoniłam do Violi.Niedługo powinna przyjść z Fran.
-Bierzemy się do roboty-powiedziałam i wyciągnęłam z szafy sukienkę , która kupiłam.
VIOLETTA
Wyszłam od Cami , po czym poszłam w stronę parku gdzie miałam się spotkać z Leonem .Kiedy doszłam do umówionego miejsca zamiast szatyna zobaczyłam ...............
*******
Podoba się.Mam nadzieję że tak.Po raz setny powtarzam KOMENTUJCIE.Klaudia
-Czego chcesz?-zapytał lekko zdenerwowany Leon.
-Przyszedłem się zapisać na egzaminy wstępne do Studio-powiedział brunet z tym swoim głupim uśmiechem.
-Miejmy nadzieję że się dostaniesz- te słowa Leon wypowiedział z sarkazmem.
-Dziękuje za wsparcie- Diego znowu się uśmiechnął i odszedł.Spojrzałam na Leona.
-Wyjdziemy dziś gdzieś razem?-zapytał.
-Masz na myśli randkę?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie.Chciałabym aby to było coś więcej niż tylko przyjacielskie spotkanie.
-Jeśli chcesz-zaczął-To kino i pizza?
-Jasne.
NASTĘPNEGO DNIA
NATY
Idziemy z Maxim do Studio.Po zajęciach udajemy się do szpitala,gdzie zdejmą mojemu chłopakowi gips.'Mojemu chłopakowi" jak to fajnie brzmi.Weszliśmy do sali Beto.
-Powiemy reszcie że jesteśmy parą?-zapytałam.
-Nie. Po co? Żeby Cami zadręczała cię pytaniami typu "Czy się całowaliście?", "Wyznał ci swoje uczucia czy ty zrobiłaś to pierwsza?, "Byliście już na randce?" -Maxi naśladował Camilę.-A propos .Wybrałabyś się ze mną na randkę?
-Oczywiście-powiedziałam i pocałowałam go w usta.Maxi odwzajemnił pocałunek.Nagle usłyszeliśmy znajomy głos za drzwiami.Maxi oderwał się ode mnie.Uśmiechnął się i otworzył drzwi.Cami, Fran,Broadway i Ludmi polecieli na podłogę.
-Zgaduje że był to kolejny pomysł Cami-zaśmiał się Maxi i pomógł wstać dziewczynom.
-Teraz już sobie nie poudajecie że nie jesteście razem- powiedziała Lud.
-Naty przychodzisz jutro do mnie i pomagasz mi się przygotować na ślub kuzynki Broadwaya- to nie było pytanie, ale kiwnęłam głową w stronę Cami.
-Wy też macie randkę?-zapytał Maxi.
-NIE.Cami idzie ze mną jako przyjaciółka-odpowiedział Broadway.Zauważyłam że moja przyjaciółka posmutniała.
-Chodźmy na zajęcia-odezwała się milcząca dotąd Fran.
NASTĘPNEGO DNIA
CAMILA
Weszłyśmy z Naty do mojego domu.Zadzwoniłam do Violi.Niedługo powinna przyjść z Fran.
-Bierzemy się do roboty-powiedziałam i wyciągnęłam z szafy sukienkę , która kupiłam.
-Jest piękna.-zachwyciła się Naty gdy tylko zobaczyła mój zakup.-Na pewno będziesz ślicznie wyglądać.
Usłyszałyśmy dzwonek do drzwi.Poszłam otworzyć.Za drzwiami stały Viol i Francesca.Zaprowadziłam je do mojego pokoju.Posadziły mnie na krześle i rozłożyły potrzebne rzeczy na toaletce.
-Za 2 godziny przyjdzie po ciebie Broadway.Do tego czasu zrobimy cię a bóstwo-Violetta się uśmiechnęła i wzięła do ręki lokówkę.Dziewczyny pokręciły mi włosy, zrobiły mi makijaż, pomalowały paznokcie. Założyłam sukienkę, bransoletki, naszyjnik i kolczyki.Na końcu włożyłam czarne szpilki.Po równo dwóch godzinach przyszedł Broadway.Kiedy mnie zobaczył zaniemówił.Za nim stał Maxi.
-Stary zamknij buzię bo ci much wleci-szepnął na ucho Broadwayowi. Usłyszałam to i się zaśmiałam.
-Pięknie wyglądasz-Broadway nie ruszył się z miejsca.
-Będziecie tu tak stać?-zapytała Naty. Następnie ominęła mnie złapała Maxiego za ręke i oboje odeszli.
-Chodźmy-powiedział Broadway i złapał mnie pod ramię.Viola i Fran wyszły.Popatrzyłam na mojego towarzysza. Uśmiechnął się do mnie promiennie.Pociągnęłam go do wyjścia Zamknęłam drzwi i poszłam za Broadwayem w miejsce gdzie miał się odbyć ślub.
Wyszłam od Cami , po czym poszłam w stronę parku gdzie miałam się spotkać z Leonem .Kiedy doszłam do umówionego miejsca zamiast szatyna zobaczyłam ...............
*******
Podoba się.Mam nadzieję że tak.Po raz setny powtarzam KOMENTUJCIE.Klaudia
poniedziałek, 4 listopada 2013
Rozdział 6 "Co się stało?"
Odsunęły się i zobaczyłam nieprzytomnego Maxiego. Leżał na łóżku cały posiniaczony.Zaniemówiłyśmy.
-Co ..się..stało?-zapytała w końcu Camila.
-Lepiej niech Naty wam opowie-odparła Violetta. Naty odwróciła się i popatrzyła na nas przygnębiona. Miała na głowie bandarz. Jej też się coś stało? Brunetka wstała i wyszła z sali.Ja i Cami podążyłyśmy za nią.
-Mów co się dzieje - pognaliłam ją, będąc na korytarzu.Natalia usiadła na krześle i westchnęła. Zaczęłam się jeszcze bardziej niepokoić.-Skąd ten bandarz?-zapytałam , po czym usiadłam obok przyjaciółki.
-No więc, nie za bardzo pamiętam co się stało. Zemdlałam. Obudziłam się w szpitalu.Był ze mną kierowca samochodu.Opowiedział mi całą historię.-przerwała na chwilę.Po minucie kontynuowała-To było tak.
Kiedy wracałam do domu pędzący samochód jechał w moim kierunku, a właściwie prosto na mnie.Wtedy ktoś odepchnął mnie na bok.Niestety sam został potrącony.Ja uderzyłam głową o kamień na poboczu.
Po obudzeniu dowiedziałam się że to Maxi uratował mi życie. Został przywieziony tutaj.Ma złamaną nogę, obie ręce, i żebro.Nie wierzę że się dla mnie poświęcił.-zakończyła Naty.
-Z jednej strony jestem smutna, ale z drugiej cieszę się że cie uratował i jestem z niego dumna-powiedziała Cami. Zgadzam się z nią. Maxi pokazał że zależy mu na Natalii.
-On cię kocha.-zwróciłam się do niej.Dziewczyna potrząsnęła głową i wróciła do sali.Poszłyśmy za nią.
TRZY TYGODNIE PÓŹNIEJ
NATY
Maxi dzisiaj wychodzi ze szpitala.Ma już tylko złamaną nogę. Reszta się zagoiła.Przez te trzy tygodnie codziennie go odwiedzaliśmy.On śmiał się, żartował i słuchał naszych opowiadań.Teraz już wiem że jestem po uszy zakochana.Właśnie Maxi skończył się pakować.
-Możemy iść-powiedział.Byłam z nim tylko ja.Reszta nie mogła.Po drodze gadaliśmy o Studio.
-To zadanie od Gregoria na całe szczęście nas ominęło.-zaśmiał się.
-I tak nie zaliczylibyśmy , bo nie mieliśmy zbyt wielu prób -stwierdziłam.Przez następne 10 minut szliśmy w milczeniu.Postanowiłam zacząć pewien temat.
-Słuchaj , Maxi wtedy kiedy o mało nie wylądowałam pod kołami samochodu uratowałeś mnie.To dziwne że akurat byłeś w tym samym miejscu co ja.-popatrzyłam na niego podejrzliwym wzrokiem.
-Szedłem za tobą.Chciałem pogadać.
-O czym?- zapytałam.
-Wiem że możesz wziąć mnie za idiotę, ale....-nie skończył bo podszedł do nas Leon z Camilą.
-To ja już pójdę.Pogadamy później-rzuciłam i wycofałam się.
LEON
-Po co wyście tu przyszli?-Maxi trochę się wkurzył. Camila poszła za Naty.
-Nie chciałem tu przychodzić ale Cami się uparła-broniłem się.-Chciała cię i Naty umówić na randkę,
-Co????-teraz to się zbulwersował.W tym czasie Cami wróciła ciągnąc za sobą Naty.
-Przepraszamy że przeszkodziliśmy.Możecie spokojnie pogadać-rudowłosa uśmiechnęła się i pociagnęła mnie w stronę parku.
MAXI
-Dokończę to co zacząłem-uśmiechnąłem się do brunetki-Naty, od dawna jestem w tobie zakochany, ale bałem się to powiedzieć.Nie obrażę się jak nie będziesz już chciała ze mną gadać.
-Ja..........też jestem w tobie zakochana.Uwielbiam twój uśmiech, twoje ruchy, piękne oczy.-czy ona właśnie to powiedziała? My jesteśmy sobie przeznaczeni.Nie wytrzymałem i pocałowałem ją.
Jej usta smakowały tak słodko.Mógłbym ją całować godzinami.Po chwili odkleiła sie ode mnie i zarumieniła.
-Naty czy zostamiesz moją dziewczyną?-zdecydowałem się na to pytanie.Ona uśmiechnęła się słodko.
-Tak-odpowiedziała i rzuciła mi się na szyje, uważając na kule przy mojej nodze.Od tej pory oficjalnie chodzę z Naty Navarro.
VIOLETTA
-Leon po raz setny powtarzam ci że nic mnie nie łączy z Diego-próbowałam wytłumaczyć chłopakowi-myślisz że zakochałabym się w kimś kogo w ogóle nie znam?
-Dobra.Masz rację.Przepraszam.-przytulił mnie.Tak to uwielbiam.W jego ramionach czuje się bezpiecznie.
-Jaka piękna parka.Chciałbym tylko żebyś to mnie przytulała Violetto -usłyszałam za plecami głos......
*******
Kogo usłyszała Violetta?KOMENTUJCIE.Czy ja wam to muszę przypominać?
Pamiętajcie że możecie zostawić po sobie cokolwiek .Jeśli wam się podoba to wpadajcie codziennie.Sorry że taki krótki.
Papatki.Klaudia
sobota, 2 listopada 2013
Rozdział 5 "Jechał prosto na mnie"
W tym momencie wszedł Leon.Diego cofnął swoją rękę. Verdas popatrzył na nas zdziwiony.
-Cześć.Chciałem z tobą pogadać, ale widzę że przeszkodziłem-powiedział.
-No trochę tak-odezwał się Diego.Spiorunowałam go wzrokiem.
-Ty się lepiej nie odzywaj.-zaczęłam-Leon wcale nie przeszkodziłeś.Diego właśnie wychodzi-zwróciłam się do chłopaka.
-Nie to ja wyjdę-Leon opuścił mój dom.Popatrzyłam na Diego.Uśmiechał się pod nosem.
-No już.Wynocha stąd.Ja cię nie znam.Przyniosłeś mi bransoletkę.Dziękuje.To tyle.Nie mam zamiaru zawierać z tobą znajomości-naskoczyłam na niego.Uśmiech zszedł mu z twarzy.Brunet wyszedł a ja zostałam sama.
NASTĘPNEGO DNIA
MAXI
Siedzę na ławce przed Studio.Dosiadła się do mnie Naty. Jak ona dziś pięknie wygląda.Ojej Maxi ogarnij się.
-Hej.Poćwiczymy naszą choreografię na zajęcia?
-Jasne chodźmy-powiedziałem.
Po kilku minutach pokazywałem Naty ruch , który wymyśliłem.Dziewczyna patrzyła na mnie z zadowoleniem,
-To było świetne.Urzyjemy tego.Możemy to zatańczyć na refren- spodobało się jej.
CAMILA
-Fran pomożesz mi znaleźć sukienkę na ślub kuzynki Broadwaya?-zapytałam przyjaciółkę
-Jasne.Dzisiaj o 15.00.
-Ok
-Można ten ślub zaliczyć jako randkę?-usłyszłam pytanie Francescki.
-Nie wiem.Ale bardzo bym chciała.Broadway to super chłopak. Myśle ze on mi się podoba.-zarumieniłam się.
NATY
Nareszcie skończyłam zajęcia.Wyszłam ze Studio i zobaczyłam Fran i Cami.
-Hej Naty. Idziemy z Fran na zakupy.Idziesz z nami?-zapytała rudowłosa.
-Sorry nie mogę.Musze zająć się młodszym bratem.-odpowiedziałam.
-Przecież masz jeszcze siostrę Lenę.Ona przecież może się zaopiekować Nico-zaproponowała Fran.
-Nie Lena wyjechała do babci. Idźcie same i bawcie się dobrze -powiedziałam.moje przyjaciółki poszły.
Spojrzałam na zegarek.O nie 15.05.Miałam być w domu o 15.00. Zaczęłam biec. Przeze mnie moja mama spóźni się na spotkanie.Właśnie przebiegałam przez ulice , kiedy pędzący samochód wyjechał zza zakrętu i jechał prosto na mnie Stanęłam w miejscu.Nie mogłam się ruszyć.Moje nogi odmówiły posłuszenstwa.Auto było coraz bliżej.Nagle poczułam czyjeś ręce na biodrach i zobaczyłam ciemność.
FRANCESCA
Siedzimy w galerii już z godzinę.Camila właśnie przymierza kolejną sukienkę.
-Chyba kupię tą-stwierdziła przyjaciółka.Wyglądała pięknie.
-Fran.Przyjeżdżaj z Cami do szpitala.NATYCHMIAST.-była zdenerwowana.
-Ale co się stało?-zapytałam.Powoli zaczęłam się denerwować.
-Wytłumacze wam na miejscu.Kiedy będziecie przyjdźcie do sali 370.-rozłączyła się.Zobaczyłam że Camila przgląda się w lustrze.
-Jedziemy do szpitala.Ludmiła dzwoniła.Była bardzo zdenerwowana.Nie chciała powiedzieć o co chodzi-zwróciłam się do niej.
-Myślisz że coś się stało komuś z naszej paczki?
-Miejmy nadzieję że nie-powiedziałam. Toress zdjęła sukienkę.Podeszłyśmy do kasy.Szybko zapłaciłyśmy i ruszyłyśmy do wyjścia. Zamówiłam taksówkę.Pojechałyśmy do szpitala.Dojechałyśmy po 15 minutach.Poszłyśmy do
windy.Sala 370 mieściła się na 5 piętrze.Wyszłam z windy a za mną Camila.
Stanęłyśmy przed drzwiami.Byłam trochę zdenerwowana.W końcu za tymi drzwiami mógł leżeć ktoś z naszych przyjaciół.Pociągnęłam za klamkę.Weszłyśmy.
W pokoju byli wszyscy.Na krzesłach siedzieli Leon z Broadwayem.
Przy łóżku siedziała Ludmi , Naty i Violetta.Odsunęły się i zobaczyłam nieprzytomnego......
*******
Kogo zobaczyły Cami i Fran?Powiem wam ze ta osoba uratowała Naty.KOMENTUJCIE.Nie wiem czy czytacie skoro nie zostawiacie komentarzy.Wystarczy że zostawicie uśmiechniętą buźkę.Klaudia
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
