poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 1 "Powrót"

3 komentarze:
Nastał kolejny słoneczny dzień w Buenos Aires.Przed ogromną willą zatrzymała się taksówka,z której wysiadła  Violetta Castillo i jej ojciec,German.Byli w Madrycie u Carmen Castillo,babci dziewczyny.Szatynka wraz z ojcem weszli do środka willi.Od razu zostali ciepło powitani przez gosposię, Olgę i przyjaciela rodziny,Ramallo.Nastolatka po rozpakowaniu się i zjedzeniu śniadania,wyszła z domu.20 minut później przekroczyła próg Studio OnBeat.Mimo iż nie było jej tylko miesiąc,bardzo tęskniła za tym miejscem.Na początku przywitała się z nauczycielką śpiewu oraz  swoją ciotką-Angie.Potem ruszyła w stronę auli.Tam czekali na nią jej przyjaciele:Francesca,Camila,Maxi,Ludmiła,Naty,Marco,

Federico,Broduey i na samym końcu Tomas i Leon.Ta dwójka to najlepsi przyjaciele,chociaż nie dawno oboje walczyli o względy Violetty.Dziewczyna weszła do sali.Rzuciła sie na przyjaciół,przytulając każdego po kolei.Kiedy rozmawiała z Fran,patrzyła ukradkiem na Leona i Tomasa.Wraz z Hiszpanem stwierdzili,że są dla siebie bardziej jak brat i siostra,ale został jeszcze Verdas.Castillo nie wiedziała,jakie są jej uczucia wobec chłopaka.Na razie są przyjaciółmi.W pewnwj chwili do Violi i Fran podeszła nieznana szatynce dziewczyna,o brązowych oczach i długich,ciemnych włosach.
-Violu,to jest Lara,nowa uczennica-powiedziała Fran.Dziwczyny podały sobie ręce.
-Cześć,jestem Violetta.
-Miło mi-odpowiedziała Baroni(Lara)-Leon dużo o tobie opwiadał.
-Zaprzyjaźniłaś sie z nim?-zapytała Castillo.
-Dzięki niemu trafiłam do Studia.Poznaliśmy się na torze.
-Leon zaczął jeździć na motorze-wtrąciła Włoszka,widząc zaciekawione spojrzenie przyjaciółki.Violetta nie wiedziała,że tyle się tu zmieniło przez ten miesiąc.Nie wiedziała że Leon się tak zmienił.

Po przywiataniu się z przyjaciołką,wyszła ze szkoły.Spacerując chodnikiem myślała o swoim życiu.Jej mama jest chora na Gróźlicę.Mimo tego,uparła sie,żeby pracować.Jest Bizneswoman.Musi utrzymywać siebie i swoją córkę.Ojciec Ludmiły zaginął osiem miesięcy temu.Nikt nie wie,co się z nim stało.Czy umarł,czy zostawił swoją rodzinę?To pytanie dręczyło jego najbliższych.Blondynka robiła,wszysko by pomóc swojej mamie.Jasne,są bogaci,ale kobieta jest coraz słabsza.Ferro w pewnym momencie zderzyła się z kimś i upadła na chodnik.Kiedy podniosła głowę,zobaczyła twarz tej drugiej osoby.
-Uważaj jak łazisz-warknęła.Federico podał jej ręke.Ona wstała,lekceważąc jego gest.
Nienawidziła go.Było tak od początku.Jego slodka buźka, wieczny uśmiech na twarzy i te głupie gadki,denerwowały ją.
-Przepraszam.Co ty taka zamyślona?
-Niech cię to nie obchodzi-burknęła i odeszła.Odkąd jej tata zniknął,zrozumiała swoje wcześniejsze błędy.Była divą,uprzykszała wszystkim i nie liczyła się z nikim.Teraz znalazła przyajaciół,stała się normalna,ale przy Federico znowu była wredną panienką.Weszła do domu.Zamarła kiedy zobaczyła........
                                                          ***
No i jest pierwszy rozdział.Sorry,że taki głupi i o niczym,ale nie miałam pomysłu na początek.Święta za nami a przed nami Sylwester.Życzę wam szampańskiej zabawy,szczęśliwego Nowego Roku.Sukcesów i wszystkiego,co najlepsze w tym 2014.

Jest nowa historia,ale wykreślanka zostaje.Odpadła Lena.Kto następny?Komentujcie,Klaudia 



poniedziałek, 23 grudnia 2013

Zaczynamy od nowa

1 komentarz:
Siemka.Pod ostatnim postem był jeden komentach(nie licząc mojego).Mimo tego postanowilam zacząć od nowa.Druga historia będzie inna nie tylko pod względem fabuły.Większość będzie napisane z punktu widzenia narratora.Historie każdego z  bohaterów będą troszeczkę bardziej szcegółowo opisane.Mam nadzieję,że nie obrazicie się,kiedy zdarzy mi się wykorzystać jakiś kawałek poprzedniego opowiadania.
Niedługo powinna pojawić się zmieniona zakładka"Bohaterowie".Dodałam kilku nowych,zmieniłam opisy i zdjęcia.Pierwszy rozdział wstawię po Świętach.
No właśnie...Święta.Chciałabym wam wszystkim życzyć wesołych,pogodnych Świąt Bożego Narodzenia , spędzonych w miłej rodzinnej atmosferze.KOCHAM WAS:) Ups..zapomniałabym o zdjęciach obsady:






          Papatki,Klaudia










środa, 18 grudnia 2013

Może tak nowa historia?

2 komentarze:
Hej kochani.Ostatnio dużo myślalam o moich opowiadaniach.Doszłam do wniosku że żle to wszystko zaczęłam.Chciałabym zacząć tą historię od nowa , ale potrzebuję waszej opini.Chcecie dalej czytać te wypociny , czy dajecie mi sznsę na nowe opowiadanie?Piszcie w komentarzach.Klaudia

piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 14 "Kłótnia o Maxi'ego"

11 komentarzy:
-Marco ja przepraszam.Naprawdę nie wiedziałam że zerwałeś z tą dziewczyną.A co do tej randki.....chętnie się z tobą umówię-uśmiechnęła się.Nareszcie , idę na randkę z Fran.
-Super.Wpadne po ciebie jutro 0 13.00 , okey?-zapytałam.
-Okey.-W tym momencie w kieszeni dziewczyny zadzwoniła komórka.Fran odebrała-Halo?...Teraz?..Jest ze mną Marco....dobrze-rozłączyła się.-Musimy iść do Studio , Pablo dzwonił.-wyszliśmy z domu mojej przyjaciółki i ruszyliśmy w stronę Studio.
MAXI
-Smakowały ci babeczki mojej roboty ?-zapytałem Naty , kiedy pakowaliśmy rzeczy do koszyka.
-Bo ci uwierzę , że sam je zrobiłeś-zaśmiała się.
-No jasne że sam je...-na twarzy dziewczyny malowało się niedowierzanie-No dobra moja mama je upiekła.
-Wiedziałam.
-Ale..-przerwałem-Czekaj ktoś dzwoni-nacisnąłem zieloną słuchawkę na mojej komórce-Halo....Jestem z Naty....Dobrze-rozłączyłem się.
-Kto to?
-Pablo.Musimy przyjść do Studio.
-Jest godzina 18.00.
-Widocznie to coś ważnego.Chodźmy.
LEON
Po rozmowie z Maxi'm wrócilem do stołu.Tata Violi , wznowił przesłuchanie.
-Więc , Leonie..-przerwałem mu.
-Przepraszam ale dzwoni do mnie Pablo-odszedłem od stołu.Pablo kazał mi i Violettcie przyjść do szkoły.Wyszlismy z szatynką z jej domu.
CAMILA
Przyszłam z Broduey'em do Studio.W auli byli już wszyscy , łącznie z naszą paczką.
-Przepraszamy, że ściagamy was 2 godziny po zajeciach i do tego w piątek , ale mamy ważne ogłoszenie-zaczął Antonio.
-Odwiedził nas Marotti-do sali wszedł dobrze nam znany mężczyzna z Youmix .Poznalismy go w czasie trwania Talentos21 w zeszłym roku.
-Witam was ponownie-powiedział Marotti.
-Marotti zaproponował nam kontrakt z Youmix.-ogłosił Pablo.
-Tak , bedziemy przez cały dzień nagrywać filmiki z waszym udziałem.Jeżeli mielibyście jakąś nowa piosenkę , to zgłoście sie do mnie , a nagramy to i wstawimy na stronkę-odparł Marotti.Wszyscy zaczęli wiwatować.
-Jest jeszce coś...Nasze Studio zmienia nazwę na OnBeat-krzyknął Beto.Nauczyciele wyszli z auli.Podeszłam do przyjaciół.
-Leon , jak tam spotkanie z tatą Violi?-zapytał Broduey.
-Dzwonil do mnie po ratunek-zaśmial się Maxi.
-Bardzo śmieszne-powiedział Leon.
-Maxi , przećwiczymy naszą choreografię na zaliczenie?-Lara staneła obok bruneta.Złapała go za ręke i pociągnęła w swoją stronę.
-Sorry , ale musimy dokończyć naszą randkę-Naty złapała za drugą ręke chłopaka i przyciągnęła go do siebie.
-Ale my mamy zadanie w parze-Maxi znowu znalazł się u bkou Lary.
-Poćwiczycie kiedy indziej.-chłopak został przciągnięty na stronę Natalii.Właśnie tak zaczęła sie kłótnia.Maxi raz był przciagany na stronę Lary , a raz na stronę Naty.Leon i Tomas zaczęli się pokładać ze śmiechu.
-Tej kłótni nie przbije nawet twoja ucieczka przez okno z domu Violetty-powiedział Hiszpan , nadal sie śmiejąc.Leon pokiwał głową.W tym samym czasie Nata zrobila się jeszce bardziej czerwona ze złości.Dziewczyny jeszcze mocniej szamotały biednego Maxi'ego.
-Trzeba coś zrobić , bo Maxi tam zaraz padnie, a dzieczyny się pozabijają-odezwała się Fran.
-Pomóżcie mi -  powiedział Ponte.
-Nie bądź baba i sam zareaguj-odpowiedział mu Marco , na co chłopaki jeszcze bardziej wybuchnęli śmiechem.
-Dobra STOP-krzyknął Maxi-Nie pójdę ani z Larą , ani z Naty.Przepraszam kochanie, ale idę z chłopakami na mecz.-pocałował swoją dziewczynę w policzek i wyszedł z Leonem , Tomasem  ,Marco i Broduey'em.Na wszelki wypadek podeszłyśmy z Violą do Naty , żeby nie rzuciła się na Larę.
LUDMIŁA
Wyszłam z auli i ruszyłam do sali tanecznej.Zaczęłam tańczyć układ Gregorio.Po 5 minutach poczułam czyjś wzrok na sobie.W drzwiach stał Federico.
-Pięknie tańczysz-odsłonił swoje białe zęby-Wiesz , chciałem jutro wybrać się na zakupy.Muszę kupić trochę ciuchów i nową gitarę.Poprosilem Violettę żeby ze mną poszła, bo nie wiem gdzie jest galeria, ale ona powiedziała że nie ma czasu iskierowała mnie do ciebie.-Violetta próbuje najwidoczniej na zeswatać,pomyślałam.
-Dobrze pójdę z tobą.Przyjdę do ciebie o 14.00-odparłam.No , dobrze może on mi się podoba , ale Violettcie nic do tego.
-Super.-chlopak zaczął tanczyć tazem ze mną.Po chwili potknęłam się i ...............
                                                             ***
No i jest kolejny beznadziejny rozdział.Przepraszam was za to , ale niedługo bedzie się działo.Komentujcie.Dodaje wykreślankę.Odpadła Violetta.KTO TERAZ ?Klaudia

                 



niedziela, 1 grudnia 2013

Rozdział 13 "Niespodzianka"

5 komentarzy:
Ujrzałam wśród drzew jezioro z wodospadem. Na taflę wody w jeziorku padały promienie słońca.

Jeszcze nigdy nie widziałam tak pięknego miejsca i niesądziłam że kiedykolwiek zobaczę.Spojrzałam z niedowierzaniem na mojego chłopaka , który właśnie wyciągał spod drzewa koc oraz piknikowy koszyk.
-Wnioskuję z twojej miny że niespodzianka się podoba-zaśmiał się.
-Jasne że się podoba-rzuciłam się chłopakowi na szyję.Po chwili Maxi ruszył brzegiem do wielkiej skały obok wodospadu.Kiedy tam doszedł rozłożył koc i wyjął z koszyka przeróżne smakołyki.Usiedliśmu na kocu , podziwiając przepiękny widok.
-Skąd znasz to miejsce?-zapytałam przerywając ciszę.
-Tak naprawdę odkryłem je dwa dni temu.Przed zaproszeniem cię , myślałem nad odpowiednim miejscem.Poszedłem na spacer po lesie.Spacerowałem tak z 2 godziny.W końcu zauważyłem dziwnie resnące drzewa.Rozchyliłem gałęzie i przeszedłem malą dróżką az zobaczyłem to-pokazał ręką widok , którym się rozkoszowalismy.
-Czułam że ta randka będzie magiczna i nie myliłam się-powiedziałam , biorąc do ust truskawkę w czekoladzie.
-Od tej pory to będzie "nasze miejsce"-odparł Maxi.Nalał do plastikowych kubeczków sok jabłkowy.
-Zawsze chciałam takie mieć - mruknęłam.Mój romantyk zaczał przybliżać się do mnie.Poczułam jego oddech na mojej twarzy a potem jego usta na moich.Pocałunek przerwał dzwoniący telefon Maxi'ego.
VIOLETTA
Leon jest u mnie od godziny i jak na razie nie narazaił się mojemu tacie.
-Kolacja-zawołała Olga z dołu.Zeszliśmy do jadalni.Przy stole siedział już tata i Angie.
Nasza gospodyni podała potrawy.Zabraliśmy się do jedzenia.
-Powiedz Leon , jak tam twoi rodzce?
-Dobrze.Jak zwykle pochłonięci pracą.
-A ty masz jakies zainteresowania oprócz muzyki?-zapytał po raz kolejny ojciec.No pięknie , zaczyna się przesłuchanie.
-Motocross.Ścigam się trochę-tata posłał chłopakowi spojrzenie mówiące "moja córka będzie przez ciebie cierpieć , kiedy się zabijesz na motorze".
-Planujesz już swoją przyszłość?
-Jeszce nie.Przyjdzie na to czas.-następnie tata zadawał pytania doyczące życia Leona.Angie popatrzyła na szwagra morderczym spojrzeniem.
-Przepraszam , ale zostawiłem w pokoju Violi telefon a mama może zadzwonić w każdej chwili.Ona nie lubi kiedy nie odbieram-Leon odszedł od stołu.Wiedziałam że chce uwolnić się od taty.
MAXI
Odebrałem telefon.
-Stary ratunku!-usłyszałem w słuchawce głos mojego przyjaciela.
-O Leon , ty jeszce żyjesz-zaśmiałem się.
-Taa.Słuchaj , miałeś rację.Ojciec Violetty robi mi jakieś przesłuchanie.
-Pewnie chce znaleźć powód do uśmiercenia cię.Wiadomo że nie paja uczuciem do chłopaków Violi.
-Nie widziałeś jego miny , kiedy powiedziałem , że jeżdżę na motorach-powiedział.
-Gdzie jesteś?
-W pokoju Violetty-odpowiedział.
-Dobra , zostaw dziewczynie karteczkę i uciekaj przez okno-poradziłem.
-Będzie miał jeszcze bardziej przechlapane-wtrąciła Naty.
-A tak w ogóle o co się wypytywał?-zapytałem.
-Jakie mam plany na przyszłość , czy siedziałem w więzieniu , jakie są moje zainteresowania , i takie tam.
-Wow , radziłbym ci nie skrzywdzić Violi , bo wtedy on skrzywdzi ciebie-odparłem.
-Okey Leon , sorry ale mamy randkę-Naty wyrwała mi z ręki telefon i rozłączyła się.Pocałowałem ją , po czym zaczęliśmy jeść przysmaki.
MARCO
Po  raz kolejny zadzwonilem dzwonkiem do drzwi.Stoję przed domem Fran.Od rana sie do mnie nie odzywa.Drzwi otworzyły się i stanął w nich Luca.
-Marco , jak dobrze cię widzieć.
-Dzięki.Jest Francesca?-zapytałem.
-U siebie w pokoju-brunet zaprosił mnie gestem do środka.Wdrapałem się po schodach na górę.Drzwi pokoju Włoszki były uchylone.Wszedłem do środka.Dziewczyna , gdy mnie zobaczyła poderwała się z łóżka.
-Co ty tu robisz?
-Musimy pogadać.Co stało się rano?-Fran spuściła głowę.
-Zaprosiłeś mnie na randkę , chociaż masz dziewczynę-krzyknęła.
-Niby jaką?-byłem zdezorientowany.
-Ta jak jej tam.....Patrizia.
-Zerwaliśmy pół roku temu.Wiedziałabyś , gdybyś zadzwoniła-odpowiedziałem.Nie wierzę ze chodziło jej o moją byłą.
-Dlaczego?-zapytała cicho dziewczyna.
-Bo kocham kogoś innego-odpowiedziałem.Spojrzałem brunetce w oczy.-i ta osoba stoi teraz przede mną.
-Naprawdę?
-Tak.Więć jeszcze raz.Fran , pójdziesz ze mną na randkę?-oczekiwałem na odpowiedź zniecierpliwiony.W końcu ona może nie czuć do mnie tego samego.Spjrzała na mnie.
-Marco ja.......
                                                           ***
Podoba się?W następnym rozdziale trochę zazdrości.
Teraz kolejna sprawa.Pod jednym postem mam minimum 3 komy.Wiem że możecie nie mieć czasu lub opwiadanie może wam się nie podobać.Przyjmuję krytykę , dlatego piszcie śmiało.
W wykreslence zagłosowała tylko jedna osoba.Dodaję ją jeszcze raz. Kto odpada?Klaudia