czwartek, 16 stycznia 2014

Rozdział 3 "Zatracili się w sobie"

Zobaczyła tam jeden,wielki bałagan.Wszystko było porozrzucane po całym pomieszczeniu.Naty dobrze wiedziała kto to zrobił.
-Lenaaa!
-Tak siostrzyczko?-w drzwiach pojawiła się szatynka,z wielkim uśmiechem na twarzy.
-Mój pokój wygląda,jakby przeszło po nim tornado-burknęła brązowooka.
-Hej.O widzę że sie przygotowałaś na przyjście gości,Natalio-zaśmiał się brat dziewczyn,wchodąc do pokoju.
-Przymknij się Nico.Wiem że to też twoja sprawka.-odpowiedziała brunetka.Siedmiolatek uśmiechnął się. Lubił robić psikusy siostrom,a zwłaszcza tej starszej.
-Chcieliśmy tylko zobaczyć jak sprzątasz to wszystko na przyjście Maxiego.Masz 10 minut-Lena popukała palcem w zegarek,widniejący na jej ręce.Wyszła i skierowła sie do salonu.
-Nico,wynocha!-rozkazała Naty.Chłopczyk posłusznie opuścił pokój.Dziewczyna wepchnęła wszystkie ciuchy do szafy,ledwo ją zamykając.Poukładała różne przybory na półkach i pościeliła łóżko.Zostały jej jeszcze teksty piosenek i czasopisma,walające sie po podłodze.W tym momencie usłyszała dzwonek do drzwi.Zgarnęła rzeczy i szybko wrzuciła je do pokoju Leny,po czym zbiegla po schodach na dół.
-Dzien dobry,państwo Ponte-przywitała się z dobrze jej znanymi ludźmi.
-Witaj,Naty.
-Cześć Maxi,hej Lucy-przyuliła przyjaciela i jego siostrę.Wszyscy usiedli do stołu.Zjedli dania,ugotowane przez pania Navarro .Ojcowie zaczęli rozmwiać o wspólnych interesach,podczas gdy matki rozprawiały o ulubionych serialach.Naty kątem oka spostrzegła,że Lena oddala się od stolu,a Nico zaprasza Lucy do zabawy. Dziewczyna złapała Maxiego za ręke i pociągneła do swojego pokoju.Oboje usiedli na kanapie i zaczęli rozmawiać o Studio.Nagle Maxi podniósł się,podchodząc do keybordu.Położył dłonie na klawiszach,grając znaną melodię,po czym zaczął śpiewać:

Hay algo que tal vez deba decirte
Es algo que te hace muy, muy bien
Se siente tan real, está en tu mente
Y dime si eres quien tu quieres ser


Po chwili dolączyła do niego Naty:



Tómame la mano, ven aquí
El resto lo hará tu corazón
No hay nada que no puedas conseguir
Si vuelas alto


Refren zaśpiewali razem:


Hay mil sueños de colores
No hay mejores, ni peores
Solo amor, amor, amor y mil canciones
Oh

Ya no hay razas, ni razones
No hay mejores, ni peores
Solo amor, amor, amor y mil opciones
De ser mejor




Szła oswietlonymi ulicami Benos Aires.Myślała o Marco.Byli przyjaciółmi,ale ona marzyła o głębszych relacjach.Mieszkali razem we Włoszech.Chodzili razem do przedszkola.W wolne dni przsiadywali nad jeziorem i rozmawaili o codziennych kłopotach dzieci.Teraz on przeprowadził się tutaj.Znowu zaczęli spędzać ze sobą czas,Jak za dawnych lat.Mieszkała z kuzynem,najlepszym przyjacielem Fernandeza.Miała okazję przekonać sie co on do niej czuje.Nacisnęła na klamkę,przy dwiach swojego domu.W salonie siedzieli Federico i Marco.Usiadła na kanapie.
-Hej,chłopaki.
-Cześć.
-Co robicie?-zapytała
-Oglądamy najlepszy film wszechczasów-odpowiedział btunet.-"Kostnica"
-Ej,Marco,rodzina zaraz dowie się że ich dom jest bardzo powiązany z dawną legendą oraz że ta legenda żyje-powiedział podekscytowany Federico,nie odrywając oczu od ekranu telewizora.Francesca wstała,mając zamiar odejść,ale Fernandez złapał dziewczynę za nadgarstek.
-Zostań z nami.Jeśli chcesz to możemy zmienić film-powiedział.
-Nie nie możemy.To miał być MĘSKI WIECZÓR HORRORÓW- oburzył się Fede.
-Wyluzuj,Fran nie lubi horrorów, a przecież nie będzie siedzić sama w pokoju-odpowiedzial Marco,ciągnąc Włoszkę na kanapę.Podszedł do półki,w celu poszukania nowego filmu.
-Okey,zapraszam na komedie romantyczną pt."Ona to on"-chłopak włożył płytę do odtwarzacza,po czym usiadł obok przyjaciółki.Federico założyl ręce na klatkę piersiową,zły że musi oglądać film,jak dla zakochanych.


Violetta usiadła na łóżku,biorac do ręki swój pamiętnik.Obejrzała strony,zapisane kilka miesiecy temu.Zobaczyła tam swoje współne zdjęcia z Leonem.Zawsze świetnie sie ze sobą bawili.Kolejne zdjecie ukazywało pocałunke nastolatków.Uśmiechnęła się na wspomnienie.Niestety,odtrącila wtedy Leona.Nie wiedziała czy kocha jego,czy Tomasa.Teraz też nie wie jakim uczuciem daży szatyna.Potrzebuje czasu.


Patrzyli sobie w oczy.Wbrew woli,zaczęli się do siebie zbliżać.Naty w czasie tej piosenki,poczuła coś dziwnego,chociaż sama nie wiedziała co to było.Maxi,zajrzał w głąb przyjaciółki,zobaczył jej piękno.Podczas piosenki zatracili się w sobie.Ich usta były coraz bliżej,kiedy.............
                                                                        ***
Hej.Ten rozdział nawet nieźle mi wyszedł.Mam nadzieję,ze wam sie podoba.Przepraszam za tak krótki wątek Leonetty,ale obiecuję sie poprawić w następnym rozdziale.W wykreślance odpadla Fran.Zostala już tylko Naty i Ludmi.Szykuje się finał.Kto następny odpada?Komentujcie.Kocham was,Klaudia

            

6 komentarzy:

  1. Rozdział czadowy dopiero zaczeła mczytać twego bloga i już mi sie podoba
    Kiedy co?Ty to umiesz budować napięcie
    Odpada.......Ludmi :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdzial <3
    Co bedzie dalej ??
    Czekam na nextaa <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Klauduś fajny rozdział <3....A w wykreślance odpada NATI :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Żegnaj Naty *.* Super rozdział Klauduśka :3

    OdpowiedzUsuń