czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 4 "Zasnęli wtuleni w siebie"

Ich usta były coraz bliżej,kiedy do pokoju wparował Nico,a za nim Lucy.Speszeni nastolatkowie momentalnie się od siebie odsunęli.Oboje postanowili zapomnieć o niedoszłym pocałunku.
-Co tam dzieciaki?-zapytała Naty,szeroko się uśmiechając.
-Chciekiśmy zapytać,czy odbierzecie nas jutro ze szkoły i spędzicie z nami popołudnie-odewał sie Nico.
-Nigdy nie chciałeś ze mną spędzać popołudnia-Navarro założyła rece na piersi.
-Z tobą nie,ale z Maxim tak-zaśmiał się siedmiolatek.
-Okey.To przyjdziemy po was jutro  po zajęciach.
-Wlaśnie sobie przypomniałem,że po zajęciach mialem, iść z Leonem na tor-Maxi usiadł na łóżku.
-Moggę iść z tobą?-zapytal podekscytowany Nico.Bardzo lubił spędzać czas z przyjacielem siostry.Zawsze chciał mieć brata,ale niestety Bóg zesłał mu dwie starsze siostry.
-Jasne.Tylko co z dziewczynami?One raczej nie bedą chciały patrzeć na wyścigi-szepnął Maxi.
-Dlaczego nie?-Natalia chyba usłyszała słowa Ponte-Lucy chcesz z nimi iść?-Dziewczynka przytaknęła,po czym wskoczyła brunetce na kolana.



Federico siedział na fotelu i z przejęciem oglądał z początku znienawidzony,film.W tym czasie entuzjazm Fran i Marco osłabł i teraz para siedziała znudzona na kanapie.
-Fede,przecież niem chciałeś tego oglądać.A co z Męskim Wieczorem Horrorów?-Włoszka ziewnęła, opierając głowę o oparcie kanapy.
-Cicho.Duke zaraz się dowie,że Sebastian to nie Sebastian,tylko jego siostra-Costello wpakował do buzi garść popcornu.
-Role się odwróciły-mruknął Marco.
Pół godziny później film dobiegł końca.
-Ten film był su...-nie dokończył Federico,poniewąż jego przujaciele usnęłi.Wtleni w siebie.Chłopak pokręcił głową i poszedł do swojego pokoju.W końcu była godzina 23.00.

Natępny dzień


Obudziły ją poranne promienie,wpadające do jej pokoju,przez okno.Usiadła na łóżku,rozglądając się po pomieszczeniu.Najchętniej w ogóle by dzisiaj z stąd nie wychodziła.Uwielbiała, tu przebywać.Ci którzy jej nie znali,uważali,że jej pokój jest taki sam jak jej styl.Niestety taki nie był.Był biało-różowy,bez masy drobiazgów i mixu kolorów.Nawet jej najbliżsi przyjaciele,kiedy przyszli do niej po raz pierwszy,zostali mile zaskoczeni,kolorem pokoju.Torres nigdy nie lubiła różowego.Mówiła,że ten kolor jest przeżytkiem.W gruncie rzeczy w środku nie była taka jak na zewnątrz .Nie była twarda,pewna siebie i szalona.Czasem siadała w koncie.aby się wypłakać i wyżalić.Dziewczyna zwlekła się z łożka.Musiała pożucić plany leniuchowania,ponieważ nie mogła opuścić dnia w Studiu.Podeszła do komody.Wyjęła z niej ubrania.W łazience umyła zęby,uczesała swoje rude loki,po czym założyła kolorowy kombinezon,zielone trampki,kilka złotych bransoletek na prawą rękę i zegarek na lewą oraz podwójny pierąścionek na palce.Na głowę założyła czapkę z ćwiekami,a paznokcie pomalowała na szaro.Na koniec dobrała żółty plecak,do którego włożyła potrzebne rzeczy.Spojrzała na zegarek.Nie miala zamiaru jeść śniadania,dlatego spokojnym krokirm wyszła z domu i ruszyła do Studia.



Poczuła ciepłą ręke na swoim ramieniu.Otworzyła oczy.Siedziała na kanapie,wtulona w Marco.Czuła się w jego ramionach tak inaczej.Bezpiecznie.Zegar na ścianie wskazywał godzinę 8.30.Francesca momentalnie podniosła głowe z klatki piersiowj chłopaka i zaczęła go budzić.
-Marco wstawaj!
-Co sie dzieje?Fran?-Włoch przetarł zaspane oczy.
-Chyba zasnęliśmy wczoraj podczas seansu.Oczywiscie pan Costello nas nie obudzil-powiedziała zdenerwowana Valenti.-Teraz wstawaj.Zajęcia zaczynają sie za pół godziny.
Marco pospiesznie zabrał swoją kurtkę i pobiegł do swojego domu,aby sie przebrać w czyste ciuchy.
Czarnowłosa szybkim krokiem udała sie do swojego pokoju.Założyła pierwsze lepsze ubrania.Wbiegła do łazienki.Szybko nałożyła lekki makijaż i umyła zeby.Zeszła po schodach na dół.Złapała do ręki torbę i jabłko,po czym wyszła z domu.Musiala zamnknąć drzwi na klucz,ponieważ Federico wyszedł wcześniej.



Szła do Studia.Wszędzie widziała zakochane pary.Jedni siedzieli na ławce i się całowali,inni soacerowalai,trzymając sie za rece,a ona pomyślała o Leonie.O jego brązowych oczach.W pewnym momencie upuściła nuty,które miała w ręku.Nie zdążyła jej podnieść.Zrobił to jakiś chłopak.Wyglądał znajomo,ale Violetta nie pamietala skąd go zna.
-To chyba twoje-brunet popatrzył na katki-może jest tu gdzieś twój numer telefonu.Chętnie bym z niego skorzystał.
-Sorry,ale muszę iść-dziewczyna zabrała swoje nuty.
-Poczekaj.Mogę cie odprowadzić,Violetto?
-Skąd wiesz jak mam na imię-zapytała podejrzliwie Casillo.
-Z You mix....Jestem Diego.
-Świetnie,a ja zaraz będe spóźniona.
-Na serio cie odprowadzę.Poznamy sie bliżej.
-Słuchaj,dopiero co sie spotkaliśmy i to mi wystarzcy.Nie mam zamiaru poznawać cie blizej-szatynka ominęła chłopaka,po czym poszła w strone szkoły.Diego.Skąd znam to imię?-zapytała siebie w myślach.



Wyszła na chodnik przed swoim domem.Pogoda była bardzo ładna,więc strój Ludmiły był odpowiedni.
Miała na sobie krótkie,białe spodenki,czarno-biały bralet,czarne koturny oraz bansoletki na każdą ręke.
-Pięknie wyglądasz-usłyszała za sobą znajomy głos,należący do.......
                                   
                                                                    ***
Wiem.Wiem.Rozdzial miał być wczoraj wieczorem,ale siostra zabrała mi komputer.Przepraszam.Jeszcze do tego wyszedł mi beznadziejnie.Za co jeszcze raz przepraszam.Mam nadzieje że mimo tego,mnie nie opuścicie.Do Marysi Slusarek:Chciałabym z toba pogadać na GG,tylko musiała byś mi podać swój numer.Jak coś to mój jest w 'Kontakt".Z góry dziekuje.
Komentujcie.Klaudia

2 komentarze: