czwartek, 28 listopada 2013

Rozdział 12 "Randka"

Violetto , będziesz z Diego-po tych słowach zobaczyłam uśmiechniętego Diego,pobladłego Leona i współczujące spojrzenie Cami-To oznacza że ostatnią parą sa Naty i Leon.-zakończył Gregorio.
-A nie mówiłem-powiedział Diego podchodząc do nas.-Będzimy spędzać ze sobą mnóstwo czasu i nic z tym nie zrobicie , bo Gregorio nie zmienia zdania.-spojrzałam na Leona , który chyba miał ochotę , zresztą jak zwykle,przywalić Diego.Zauważyłam , że Naty też nie jest zadowolona z powodu tego że Maxi jest w parze z Larą.
-Violu, możemy zrobić próbę dziś o 16.00?-odwrócilam wzrok od przyjaciołki , Diego jeszcze tu stał.
-Niestety ale nie.O 16.00 idziemy z Violettą do jej domu.-wstrącił Leon.No tak,zapomniałam o tym spotkaniu , Leon ma poznać mojego tatę.Diego przewrócił oczami i odszedł.
-Dobrze, teraz zatańczycie układ , który ćwiczycie.-zaczeliśmy tańczyć-Violetta, ramiona wyżej,wyprostuj się-krzyknął Gregorio.Nie mogłam się skupić , myślałam o Diego i o tym że będe musiała z nim ćwiczyć.
PO ZAJĘCIACH
NATY
Wyszłam że Studio , po czym ruszyłam do mojego domu.Mam 2 godziny na wyszykowanie się na randkę.
Po 20 minutach byłam w domu.Zajrzałam do kuchni.Nalałam sobie soku do szklanki i ruszyłam po schodach do mojego pokoju.Położyłam torbę na łóżku , odstawiłam szklankę na biórko i otworzyłam szafę. Przebierałam w ubraniach , szukając czegoś odpowiedzniego.Nie wiem dlaczego , ale czułam że ta randka będzie magiczna.Założyłam niebieską spódniczkę,białą bluzkę z nadrukiem  i zwiewną białą koszulę w centy.

Po chwili  usiadłam przed toaletką i poprawiłam sobie makijaż.Podeszłam do komody i uklęklam na podłodze. Poszukałam pod szafką  pudełka z moimi ulubionymi butami.Nie było go.Wstałam z podłogi.
-Lena!!!!-moja siostra weszła do pokoju.Na nogach miała MOJE buty.Popatrzyłam na nią złowrogo.
-Co tam?-zapytala Lena , jak gdyby nigdy nic.
-Już ty dobrze wiesz.Oddawaj moje buty!-krzyknęłam.
-Dobrze , ale za godzinę-odparła.
-Nie ma mowy,Masz je oddać teraz.Maxi będzie tu za 20 minut -warknęłam.
-Okey, okey-mruknęła , zdejmując czarne koturny.Odebrałam buty z rąk siostry i załozyłam je na nogi.
LEON 
Siedzimy z Maxim u mnie w domu.Niedługo mamy spotkanie z dziewczynami.
-Nie boisz się?-zapytał mój przyjaciel.
-Czego mam się bać?
-Ojca Violetty.
-Ogarnij się.On nie jest chyba taki zły.
-Myśl jak chcesz , ale mam nadzieję że jutro będziesz żywy-zaśmiał się Maxi.On mi czasem działa na nerwy.
Spojrzałem na zegarek.15.40........zaraz zaraz co !!? Mamy 20 minut.
-Maxi , rusz swoje cztery litery i pędem do Naty a ja do Violetty.Mamy 18 minut.
NATY
Zadzwonił dzwonek do drzwi.Lena wycofała się z pokoju.Zgarnęłam z łóżka torebkę.Na korytarzu przejrzałam się jeszcze w lustrze i ruszyłam schodami w dół.Maxi rozmawiał z moją siostrą.Podeszłam do nich.
-Hej-dałam mojemu chłopakowi całusa w policzek-Idziemy?
-Tak-wyszlismy z domu.Maxi złapał mnie za ręke.
-Gdzie tak w ogóle zmierzamy?-zapytałam.Byłam ciekawa.
-Zobaczysz-Maxi skrecił w uliczkę i pociągnął mnie za sobą. Po pół godzinie Maxi zasłonił mi oczy.
Kiedy doszliśmy do celu , chłopak zdjął mi z oczu swoje ręce.Byliśmy w lesie.Ujrzałam............
                                                                        *****
I jak podoba sie? Mi  osobiście tak.Komentujcie ten rozdział i głosujcie w wykreślance .Klaudia
                                                 KOMENTUJESZ=MOTYWUJESZ


2 komentarze:

  1. Jest super, Maxi w parze z Larą...niee
    OOO Randka Naxi..<3

    OdpowiedzUsuń
  2. Super, super <3 <3 <3 Czekam na nextaa.. <3

    OdpowiedzUsuń