-Co ..się..stało?-zapytała w końcu Camila.
-Lepiej niech Naty wam opowie-odparła Violetta. Naty odwróciła się i popatrzyła na nas przygnębiona. Miała na głowie bandarz. Jej też się coś stało? Brunetka wstała i wyszła z sali.Ja i Cami podążyłyśmy za nią.
-Mów co się dzieje - pognaliłam ją, będąc na korytarzu.Natalia usiadła na krześle i westchnęła. Zaczęłam się jeszcze bardziej niepokoić.-Skąd ten bandarz?-zapytałam , po czym usiadłam obok przyjaciółki.
-No więc, nie za bardzo pamiętam co się stało. Zemdlałam. Obudziłam się w szpitalu.Był ze mną kierowca samochodu.Opowiedział mi całą historię.-przerwała na chwilę.Po minucie kontynuowała-To było tak.
Kiedy wracałam do domu pędzący samochód jechał w moim kierunku, a właściwie prosto na mnie.Wtedy ktoś odepchnął mnie na bok.Niestety sam został potrącony.Ja uderzyłam głową o kamień na poboczu.
Po obudzeniu dowiedziałam się że to Maxi uratował mi życie. Został przywieziony tutaj.Ma złamaną nogę, obie ręce, i żebro.Nie wierzę że się dla mnie poświęcił.-zakończyła Naty.
-Z jednej strony jestem smutna, ale z drugiej cieszę się że cie uratował i jestem z niego dumna-powiedziała Cami. Zgadzam się z nią. Maxi pokazał że zależy mu na Natalii.
-On cię kocha.-zwróciłam się do niej.Dziewczyna potrząsnęła głową i wróciła do sali.Poszłyśmy za nią.
TRZY TYGODNIE PÓŹNIEJ
NATY
Maxi dzisiaj wychodzi ze szpitala.Ma już tylko złamaną nogę. Reszta się zagoiła.Przez te trzy tygodnie codziennie go odwiedzaliśmy.On śmiał się, żartował i słuchał naszych opowiadań.Teraz już wiem że jestem po uszy zakochana.Właśnie Maxi skończył się pakować.
-Możemy iść-powiedział.Byłam z nim tylko ja.Reszta nie mogła.Po drodze gadaliśmy o Studio.
-To zadanie od Gregoria na całe szczęście nas ominęło.-zaśmiał się.
-I tak nie zaliczylibyśmy , bo nie mieliśmy zbyt wielu prób -stwierdziłam.Przez następne 10 minut szliśmy w milczeniu.Postanowiłam zacząć pewien temat.
-Słuchaj , Maxi wtedy kiedy o mało nie wylądowałam pod kołami samochodu uratowałeś mnie.To dziwne że akurat byłeś w tym samym miejscu co ja.-popatrzyłam na niego podejrzliwym wzrokiem.
-Szedłem za tobą.Chciałem pogadać.
-O czym?- zapytałam.
-Wiem że możesz wziąć mnie za idiotę, ale....-nie skończył bo podszedł do nas Leon z Camilą.
-To ja już pójdę.Pogadamy później-rzuciłam i wycofałam się.
LEON
-Po co wyście tu przyszli?-Maxi trochę się wkurzył. Camila poszła za Naty.
-Nie chciałem tu przychodzić ale Cami się uparła-broniłem się.-Chciała cię i Naty umówić na randkę,
-Co????-teraz to się zbulwersował.W tym czasie Cami wróciła ciągnąc za sobą Naty.
-Przepraszamy że przeszkodziliśmy.Możecie spokojnie pogadać-rudowłosa uśmiechnęła się i pociagnęła mnie w stronę parku.
MAXI
-Dokończę to co zacząłem-uśmiechnąłem się do brunetki-Naty, od dawna jestem w tobie zakochany, ale bałem się to powiedzieć.Nie obrażę się jak nie będziesz już chciała ze mną gadać.
-Ja..........też jestem w tobie zakochana.Uwielbiam twój uśmiech, twoje ruchy, piękne oczy.-czy ona właśnie to powiedziała? My jesteśmy sobie przeznaczeni.Nie wytrzymałem i pocałowałem ją.
Jej usta smakowały tak słodko.Mógłbym ją całować godzinami.Po chwili odkleiła sie ode mnie i zarumieniła.
-Naty czy zostamiesz moją dziewczyną?-zdecydowałem się na to pytanie.Ona uśmiechnęła się słodko.
-Tak-odpowiedziała i rzuciła mi się na szyje, uważając na kule przy mojej nodze.Od tej pory oficjalnie chodzę z Naty Navarro.
VIOLETTA
-Leon po raz setny powtarzam ci że nic mnie nie łączy z Diego-próbowałam wytłumaczyć chłopakowi-myślisz że zakochałabym się w kimś kogo w ogóle nie znam?
-Dobra.Masz rację.Przepraszam.-przytulił mnie.Tak to uwielbiam.W jego ramionach czuje się bezpiecznie.
-Jaka piękna parka.Chciałbym tylko żebyś to mnie przytulała Violetto -usłyszałam za plecami głos......
*******
Kogo usłyszała Violetta?KOMENTUJCIE.Czy ja wam to muszę przypominać?
Pamiętajcie że możecie zostawić po sobie cokolwiek .Jeśli wam się podoba to wpadajcie codziennie.Sorry że taki krótki.
Papatki.Klaudia

Romantyczny i taki lubię!!!<3 <3
OdpowiedzUsuń